Paleo Zdrowie i Uroda

Paleo szampon do włosów

… czyli naturalna higiena włosów i skóry głowy.

Toksyny z kosmetyków

Każdy, kto interesuje się dietą Paleo oraz wpływem nowoczesnego stylu życia na organizm, na pewno niejednokrotnie zetknął się z informacją, że źródłem toksyn zatruwających nasze organizmy może być nie tylko jedzenie, ale także chemia gospodarcza i kosmetyki. Z reguły, następstwem nabycia tej świadomości jest gotowość wprowadzenia zmiany. Ja wprowadziłam alternatywę dla sklepowych kosmetyków już dawno temu, jeszcze na długo przed zainteresowaniem się stylem życia Paleo. Moja skóra źle na nie reagowała. Męczyłam się z trądzikiem na długo po przejściu okresu dojrzewania i nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Dopiero wprowadzenie kosmetyków robionych własnoręcznie, kontrola składu i pozbycie się najbardziej niebezpiecznych substancji doprowadziło do znacznej poprawy, a następnie wyeliminowania problemu. Od tej pory nie kupowałam już kosmetyków w sklepach, drogeriach, a nawet w aptekach, bo praktycznie wszystkie zawierają  jakiś „syf” w składzie. Nie czułam zresztą takiej potrzeby, bo domowa produkcja kosmetyków naprawdę mnie wciągnęła!

Detergenty na cenzurowanym

Po przejściu na dietę Paleo i analizie potencjalnych źródeł toksyn w moim życiu, doszłam do wniosku, że także część kosmetyków robionych przeze mnie w domowym zaciszu zawiera potencjalnie niebezpieczne substancje. A należy pamiętać, że skóra to nasz największy organ. Dodatkowo, absorpcja składników, z którymi jest w bezpośrednim kontakcie następuje w ciągu krótkiej chwili. Zatem wszystkie te toksyny w bardzo krótkim czasie przenikają bezpośrednio do krwiobiegu! Moje główne zastrzeżenia dotyczyły detergentów zawartych w szamponach, i choć nie były to żadne SLSy czy SLESy, to i tak znalazły się na cenzurowanym. Raczej mało prawdopodobne, żeby z któregokolwiek z nich korzystali nasi przodkowie z okresu Paleolitu…

Naturalny Paleo szampon do włosów

Pojawiła się więc zagwozdka pt. „czym myć włosy, żeby jakoś wyglądały i żeby nie dostarczać organizmowi toksycznych substancji?”. Oczywiście z pomocą przyszedł Internet. Wtedy dowiedziałam się o metodzie „no poo”. To niezbyt fortunne sformułowanie stanowi skrót od „no shampoo” i zakłada mycie włosów samą wodą lub wodą z sodą oczyszczoną, a następnie zakwaszanie ich wodą z octem jabłkowym, sokiem z cytryny lub kwaskiem cytrynowym. Ponoć po zarzuceniu wszelkich środków do mycia włosów i przerzucenie się na samą wodę powoduje, że skóra głowy się oczyszcza i po jakimś czasie włosy wyglądają świetnie mimo używania samej wody. Jednak okres przystosowawczy może być ciężki i włosy mogą wyglądać nieciekawie. Ja nie chciałam aż takiego detoksu dla moich włosów, jednak zdecydowanie byłam za przestaniem używania detergentów. Zaczęłam więc stosować metodę z sodą oczyszczoną oraz octem jabłkowym i… efekty były zachwycające!

Metoda “no poo” w praktyce

Proporcje soda – woda oraz ocet – woda trzeba dopasować do potrzeb swoich włosów. U mnie następujące proporcje sprawdzają się świetnie, więc można je potraktować jako przepis wyjściowy:

  • 1 płaska łyżka sody oczyszczonej na szklankę gorącej wody (w gorącej wodzie soda szybciej się rozpuszcza; oczywiście przed nałożeniem tej mikstury na włosy należy ją odpowiednio ostudzić) – tym roztworem myjemy włosy polewając je i wmasowując go dobrze także w skórę głowy lub też płuczemy nim włosy w misce, potem należy spłukać włosy pod bieżącą wodą

oraz

  • 1 łyżka soku z cytryny lub octu jabłkowego na szklankę chłodnej przefiltrowanej lub destylowanej wody (chłodna woda zamyka łuskę włosa, a lekko kwasowy odczyn jest odpowiedni dla skóry naszej głowy i włosów; pH powinno wynosić ok. 5 żeby mieć moc zneutralizowania zasadowego odczynu roztworu sody) – tą miksturą płuczemy włosy i już nie spłukujemy wodą.

Efektem takiego zabiegu powinny być czyste, miękkie i lśniące włosy.

1. Gotowy Paleo szampon
2. Korzeń mydlnicy
3. Soda oczyszczona – krok I metody “no poo”
4. Sok z cytryny- krok II metody “no poo”

Mydlnica lekarska jako ziołowa alternatywa dla szamponu

 Wyczytałam jednak, że po jakimś czasie stosowania tylko tej metody, ponoć włosy mogą się przesuszać. W związku z tym, że moje włosy z natury mają tendencje do przesuszania się, trochę się wystraszyłam i doszłam do wniosku, że ta metoda będzie świetna jako oczyszczenie skóry głowy i włosów raz na jakiś czas, a do regularnego stosowania trzeba znaleźć delikatniejszy środek. Poszukiwania Paleo szamponu do włosów rozpoczęły się na nowo… Okazało się, że istnieje roślina o nazwie mydlnica lekarska, której korzenie zawierają naturalne saponiny. Była ona stosowana w dawnych czasach jako delikatny środek do mycia włosów. I to był strzał w dziesiątkę! Zakupiłam ją więc w sklepie zielarskim i zaczęłam stosować w formie płukanki. Zaparzałam w tym celu łyżkę korzenia mydlnicy i po ostudzeniu płukałam w nim włosy. Jest to środek bardzo delikatny, nadający się do mycia niezbyt brudnych włosów. Ale w celu odświeżenia włosów pomiędzy myciami metodą „no poo” sprawdzał się świetnie.

Przepis na Paleo szampon

Po jakimś czasie jednak zaczęło mnie męczyć  każdorazowe przygotowywanie takiego roztworu. Metodą prób i błędów wypracowałam więc następującą recepturę na Paleo szampon do włosów na bazie mydlnicy:

Mydlnicę należy zaparzyć we wrzątku, ostudzić i odcedzić. Do płynu wsypać gumę ksantanową i dobrze wymieszać, najlepiej przy pomocy spieniacza do mleka. Następnie dodać  olej oraz kwas mlekowy zaczynając od 15 kropli i za pomocą pasków wskaźnikowych sprawdzając pH otrzymanego roztworu. Powinno wynosić ok. 4,5 – 5,5. Jeśli jest nadal za wysokie, dodać jeszcze kilka kropli kwasu mlekowego. Na koniec dodać konserwant i jeszcze raz wszystko dokładnie wymieszać. Przelać do opakowania z pompką o objętości ok. 200 ml.

Adnotacje do przepisu

Może się zdarzyć tak, że guma ksantanowa zbije się w grudki trudne do rozmieszania. Po odstawieniu szamponu na kilka godzin, grudki te powinny ulec całkowitemu rozpuszczeniu. Konsystencja szamponu zaraz po jego przygotowaniu może także odrobinę odbiegać od docelowej. Guma ksantanowa ma jednak działanie lekko opóźnione w czasie, więc z ewentualnym zagęszczaniem należy także się wstrzymać te kilka godzin.

W celu nadania szamponowi dodatkowych właściwości nawilżających, można dodać do niego kilka łyżek żelu lnianego (zgodnie z tym przepisem). W tym celu należy gotować przez ok. 15 minut na małym ogniu łyżkę siemienia lnianego w szklance wody, następnie odcedzić, a powstały żel dodać do szamponu.

Gotowy szampon można wzbogacić olejkiem eterycznym, np. cytrynowym lub bergamotowym, który nada mu ładny zapach.

Konserwant przedłuży przydatność szamponu do użytku, jednak nie jest konieczny. Jeżeli kosmetyk będziesz przechowywać w lodówce, to i bez niego powinien wytrzymać ok. 2 tygodnie.

Moja włosowa rutyna

Moja włosowa rutyna wygląda zatem następująco: metoda „no poo” ok. 1 x 3 mycia, a pozostałe dwa to delikatne mycie Paleo szamponem do włosów z mydlnicy. W celu zmniejszenia drażniącego wpływu zasadowego roztworu sody na włosy, wprowadziłam także olejowanie włosów przed stosowaniem metody „no poo”.

Oczywiście to nie zamyka katalogu zabiegów, jakie stosuję wobec moich włosów. Od czasu do czasu zapewniam im jakiś pielęgnacyjny rytuał, a w okresie, gdy zaobserwuję ich wzmożone wypadanie, wprowadzam do regularnego stosowania specjalną wcierkę, o której napiszę następnym razem…

Może Ci się też spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *